Być sobą - jak to łatwo powiedzieć...

Łatwo powiedzieć – Bądź sobą!
Podejmuj decyzje zgodne ze swoim sercem!
Ehhh...

Kiedy Zosia była mała, wszyscy mówili jej, co ma robić.

Rodzice i nauczyciele.
Starsze rodzeństwo.
Koleżanki i koledzy.
Kiedy nawet otwierała buzię, żeby coś powiedzieć – znajdowali się szybsi,
bardziej „błyskotliwi”, mający pewność w swojej wypowiedzi (niezależnie od
tego, czy była słuszna, czy nie), albo z większą wiedzą na dany temat.

W domu była zawsze „małą Zosią”, którą wyręczali rodzice, sugerowali, co ma zrobić i jaka decyzja byłaby najlepsza.

Kiedy była nastolatką – coś w niej pękło. ?
Kłóciła się więc z rodzicami, chcąc im udowodnić, że nie mają racji,
kłóciła się z braćmi, w oczach których uchodziła za „dziwoląga”i „dzikusa”
(nie tylko ze względu na zachowanie, ale też na kolorowe stroje, dzięki
którym chciała się wyróżniać).

Powoli nabierała przekonania, że coś z nią jest zdecydowanie „nie tak”!
Wydawało jej się, że każdy ma do niej pretensję!
Jednym razem była„za bardzo”, innym „za mało” i musiałaby by się podzielić
na 100 części, żeby zadowolić wszystkich.

Mimo to, trwała w tym przekonaniu długie lata.
Nawet wtedy, kiedy miała już własną rodzinę: męża i dzieci.
Znów coś chcieli, znów „doradzali” i „wiedzieli lepiej”.
Oceniali ją, a ona przeglądała się w ich oczach jak w lustrze.
Wydawało jej się, że nie potrafi czuć, ani podjąć żadnej "dobrej" decyzji...

Trwało to do czasu, kiedy pewnego dnia rano stwierdziła, że już nie chce
żyć.

Nie chce być czyjąś kukiełką i marionetką w cudzym teatrze.
Nie chce!
Prędzej woli umrzeć. Będzie spokój.

Siedzi przede mną dorosła Zofia.
Patrzymy na siebie.
Powietrze staje się gęste,a ja mam wrażenie, że nie oddychamy.
Widzę w jej oczach NAS wszystkie.
A na jej ustach niemy krzyk: "Nie tak miało być!".

Po jej rumianych, okrągłych policzkach spływają łzy...
Trwamy w ciszy.
Mam wrażenie, że zrzuciła z pleców ogromy ciężar...
Patrzę dalej z miłością.
Na jej twarzy pojawia się coś na kształt uśmiechu, który rozrzedza
powietrze.

Czeka nas wspólna, długa „podróż", ale nie drążę tematu, nie „strzelam” z
pytań.
Jeszcze nie pora.

Obie wiemy, że zdecydowała.
Zośka pakuje walizki.