Dawno dawno temu w pewnym lesie którego nazwy już nie pamiętam, żyła sobie wiewiórka Zosia.

Zosia właściwie od zawsze była bardzo ciepłą i życzliwą wiewiórką.
Pomagała rodzicom. Zbierała orzechy sąsiadom.
Pomagała króliczkom i myszkom, kiedy któreś z nich uszkodziło nóżkę lub obiło ogonek.
Mama wiewiórki bardzo dbała o to, żeby Zosia nie musiała się niczym przejmować ani z niczym mierzyć.
Chroniła ją.
Zosia miała być tylko „dobrą wiewiórką”...
Więc Zosia taka była.
Chodziła tylko utartymi szlakami, a gdy las rozpoczynał swoją wieczorną „pieśń” - co tchu goniła do dziupli rodziców, gdzie zawsze było ciepło i bezpiecznie.
...

Działo się tak aż do czasu, kiedy do leśnego zakątka zawitała sójka Viki.
Sójka podczas lotu uszkodziła skrzydło, więc musiała na jakiś zatrzymać się u swoich gości.
Viki była wyjątkowa, gdyż w przeciwieństwie do innych sójek – dużo podróżowała.
Z tego powodu podczas, gdy Zosia z czułością opatrywała jej skrzydło – Viki z pasją opowiadała jej o świecie który zna i w którym była.
Wiewiórka słuchała z zapartym tchem.
W jej głowie nagle zaczęło rodzić się tysiące pytań.
„Jej! A więc istnieje jeszcze coś więcej poza naszą polaną? Poza lasem?”
„Jak to?”- złościła się
Dlaczego nigdy wcześniej na to nie wpadła?!
Dlaczego nikt jej nie powiedział?!

Tego dnia w sercu Zosi zrodziła się olbrzymia tęsknota do tego „innego” Świata!
Tak bardzo chciała go zobaczyć! Tak chciała!
No ale przecież …..przecież pułapki, źli ludzie i groźne zwierzęta...
...a mama...
Co mama powie?
I jak właściwie ona - Zosia - poradzi sobie w tym wielkim świecie?
Jest przecież taka słaba, mała i nic nie wie o świecie.

Kiedy w końcu nadszedł dzień w którym skrzydło Viki było już całkowicie sprawne – sójka postanowiła, że już czas opuścić leśny zakątek.
Uściskom i pocałunkom nie było końca!
Gdy zaś emocje opadły – Viki spojrzała na Zosię z czułością i powiedziała:
„Wiem Zosiu, że się boisz - ja też się kiedyś bałam...
Wszystkie sójki, które znałam nie odlatywały zbyt daleko.
Wystarczał im świat, w którym żyły.
Mimo to zdecydowałam się na wędrówkę i to ona mnie odmieniła.
Nie czekaj aż strach zacznie rządzić swoim życiem i uwierz, że możesz wyruszyć w swoją podróż już teraz!
Bo tylko poza światem, który znasz - odnajdziesz prawdziwą Zosię.
Wtedy dopiero usłyszysz bicie swojego serca”.
Zosia spojrzała na nią pełnymi wiary oczami, uśmiechnęła się i była to chwila, w którym podjęła decyzję.
Idzie! Idzie, choćby nie wiem co!
...
Przytuliła więc swój strach i posadziła go w fotelu, by zrozumiał, że nie może go wziąć ze sobą...
W plecak zaś spakowała nadzieję i zaufanie, że ten „inny” Świat ją wesprze.
I tak nasza wiewiórka wyruszyła w podróż swojego życia.
A była to najbardziej fascynująca i pełna przygód podróż, jaką kiedykolwiek przeżyła.
Podróż ... w poszukiwaniu siebie....